Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Viky. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Viky. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 listopada 2016

Arcee, Viky, Syriusz i Tailgate odchodzą!

Mamy nadzieję, że do nas wrócicie!
 Syriusz
~~~
Zwiadowca

  Tailgate
~~~
Ochroniarz pary Beta

  Arcee
 ~~~
Obrońca

 
 Viky
~~~
Sanitariusz
 Powód: Decyzja właściciela 
 

środa, 10 sierpnia 2016

Od Viky C.D Reyn

Reyn jeszcze nigdy nie bawił się ze mną, a ja z nim. Jednak była to wspaniała okazja, by się poznać. Już nie raz szukałam tych "skarbów" nad Jeziorem Lśniących Wód, jednak kto wie co to przecudne miejsce skrywa w swoich wodach, co wyrzuca na brzeg...
Po kilku minutach byliśmy na brzegu.
-To co mamy robić? - spytał Reyn.
-Szukamy jakichś ciekawych przedmitów, np. muszelek, kamyków, rzeczy które ludzie porzucili... Nawet nie wiesz jak piękne przedmioty ludzie wyrzucają! - powiedziałam i zaczęłam szukać czegoś ciekawego na brzegu. Reyn zrobił to samo. Oboje kopalismy w mokrej ziemi i po krótkim czasie zawsze coś znajdywaliśmy.
-Znalazłeś coś?! - krzyknęłam z drugiego brzegu.
-Tak! Kilka muszli i coś jeszcze, choć zobacz! Pobiegłam do niego i zaczęłam oglądać jego znaleziska. Wśród nich znalazł się kamień o zielonej barwie. Wyglądał jak twarda, zielona galareta wynurana w ziemi X

Rozpoznałam go. Basior wskazał na kamień i zapytał:
-Wiesz co to za kamień?
-To nie kamień, to minerał. Ludzie nazywają go oliwinem. Mają różne sposoby na wykorzystanie go.
-Jakich?
-Na przykład ozdabiają nimi pierścienie, naszyjniki, ogólnie biżuterię. Chcesz zobaczyć co ja znalazłam?
-Pewnie...
Położyłam na ziemi coś podobnego do oliwinu, jednak to nie było to.

Basior spojrzał na minerał i stwierdził, że jest piękny.
-Cudny, ładnie błyszczy się w słońcu - uznał.
-Ciesze się, że Ci się podoba. To szukamy dalej?

<Reyn?>

Od Vicky C.D Reyn (nowe opowiadanie)

Byłam z rodzicami nad Strumykiem Paproci, gdzie odpoczywaliśmy po upalnym popołudniu. Było spokojnie, jednak w każdej rodzinie jest jakiś wkurzający wypierdek, który zawsze znajdzie sposób na zepsucie atmosfery. No a o kim mówię? Oczywicie Tailgate MUSIAŁ iść na tak zwany "tron" i zrobić swoje XD. Jednak po dłuższym czasie zarówno rodzice jak i moje rodzeństwo i ja, zrozumieliśmy, że mój brat-idiota dał nogę. Jak się okazało dał Syriuszowi 'łokieć pięta, nie ma klijęta' gdy go przyłapał, a potem pognał jak poparzony w głąb lasu. Razem z resztą rodziny zaczęłam szukać Tail'a, ale bez skutku. Postanowiliśmy się rozdzielić, rodzice nadal szukali po lesie, Arcee i Embry przy jego granicy z Doliną Silver, a ja i Syriusz w centrum. Po kilku minutach poszukiwań doszłam do wniosku, że się zgubiłam (jak to ja XD). Nagle przed oczami zobaczyłam coś czarnego, jakąś plamkę w oddali. Nie był to Tailgate, ale możliwe, że Syriusz. Bez dłuższych zastanowień potruchtałam przed siebie. Gdy byłam na tyle blisko by dotknąć futra wilka, okazało się iż nie był to mój brat. Syriusz był większy i bardziej masywny, niż ten który był przede mną.
-Kim jesteś?! - krzykną wystraszony basior.
-Przepraszam, nie chciałam Cię przestraszyć... - powiedziałam spokojnie - Mam na imię Viky.
-Ja jestem Reyn.

<Reyn?>