Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sophie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sophie. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 listopada 2016

Sophie, Raya, Asami i Nina odchodzą!

Asami
~~~
Samica Beta, Medyczka

Powód: Śmierć kliniczna w wyniku przemiany w mutanta

Sophie
~~~
Emerytowana Samica Beta, Strażnik, Przywódca łowców

http://static.pokazywarka.pl/i/6781125/317394/14967442659-3f542c5024-b.jpg
Raya
~~~
Nauczycielka walki i obrony

Powód: Śmierć w niewyjaśnionych okolicznościach

Nina
~~~
Zwiadowca

Powód: Decyzja właściciela

Łączę się w żalu, lecz z decyzji nową Betą zostaje siostra Asami, Echo. 

wtorek, 1 listopada 2016

Od Sophie C.D Ice

-No... Jesteśmy przyjaciółkami, a już od dawna nie spędzałyśmy czasu razem, co ty na to, żeby zrobić spacer po terenach? - Wyjaśniłam na jednym wdechu, cały czas się uśmiechając. Ice to była moja pierwsza najlepsza przyjaźń, to ona przyjęła mnie do stada, to ona mnie pocieszała i to ona mianowała mnie Betą. Fakt. Mam Duncana i go naprawdę kocham, ale przecież to nie tylko dla niego żyję. A przez prawie dwa lata, nie spędziłam czasu z Larą, chyba, że liczymy jakieś krótkie dyskusje. Po chwili emerytowana alfa kiwnęła głową.
-Możemy tylko pierw muszę się ogarnąć, przyjdziesz w południe nad jezioro?
-Oczywiście.
Odwróciłam się i skierowałam do swojej jaskini, jednak nie weszłam do niej, a skręciłam do jeziora, gdzie miałam czekać na białą waderę, bo południe tak naprawdę będzie za około pół godziny. Ptaki już nie ćwierkały, na drzewach wysiały resztki liści, a do tego było zimno. Co prawda nie było tak źle, mróz mi nie dokuczał, czułam się jak we wczesną wiosnę, ale najpewniej to przez to, że pochodziłam z rodu wilków polarnych. Nie zdziwiłabym się gdyby Ice była moją bardzo daleką krewną. Gdy wreszcie doszłam na plażę, usiadłam pod drzewem, obserwując delikatne fale w jeziorze, spowodowane dosyć mocnym wiatrem.

<Ice? Wena ded [*]>

Bardzo dobrze, 4 cuksy dla ciebie.

środa, 19 października 2016

Od Sophie

Dzisiaj wstałam bardzo wcześnie, nawet za wcześnie jak na mnie. Duncan jeszcze spał, tak więc nie chciałam go za bardzo budzić. Spojrzałam w stronę wyjścia z jaskini i zobaczyłam blask, wschodzącego słońca. Od wtedy kiedy Asami została Betą pierwszy raz widziałam wschód słońca, bo kiedyś wstawałam wcześniej. Te wszystkie obowiązki i takie tam... Wyszłam powoli z mojego mieszkania, a moje futro zabłyszczało delikatnie. Rozejrzałam się i szybko dostrzegłam jaskinie alf, bo zdałam sobie sprawę, że dawno nie odwiedzałam Ice. Choć w sumie, nie. Ona tam na pewno nie mieszka. Ale można spytać się Layli, gdzie biała wadera teraz urzęduje.
Zrobiłam kilak długich susów i po tym, postanowiłam iść wolniej, aż w końcu zobaczyłam Laylę i Embry'ego, którzy akurat wstawali.
-Witaj Layla, witaj Embry. - Powiedziałam z samego początku, chcąc być uprzejma. - Wiecie może gdzie mieszka teraz Ice?
-Nie wiesz Sophie? - Spytała ze zdziwieniem aktualna samica alfa, śmiejąc się po chwili.
-No nie... - Westchnęłam zakłopotana.
-Nie daleko twojej jaskini.
Kiwnęłam głową i udałam się w tamtą stronę.

<Ice? Wybacz za długość...>

piątek, 9 września 2016

Od Sophie C.D Ice (C.D Duncana)

-Tak. - Mruknęłam ze zmrużonymi oczami patrząc na zachodzące słońce. Jego promienie wpadały do jaskini, dzięki czemu wyglądała pięknie. - Moglibyśmy jeszcze jutro zabrać je nad wodę, ale martwię się o Claris. Jest ponura i nas nie słucha...
Spojrzałam na własne łapy.
-Ona już taka jest, nic tego nie zmieni.
-Racja, ale może czasem wpakować się w kłopoty.
-Nie bądźmy złej myśli, wszystko się ułoży. No, a co powiesz na spacer? - Uśmiechnął się. - Przyprowadzimy szczenięta do Evelyn, dawno już nie byliśmy razem.
Ja tylko się na to uśmiechnęłam i pokiwałam głową, minął już może z rok od naszej ostatniej samotnej wycieczki. Przypomniało mi się jak na początku naszej znajomości, nie lubiliśmy się, ale szybko znaleźliśmy w sobie bratnią duszę. Zabraliśmy z nami Echo, Reyna, Asami i Ninę. Zaprowadziliśmy ich do pumy i razem wybraliśmy się na małą wycieczkę po terenach Stada Białego Kruka.
~~Z godzinę później~~
Siedzieliśmy przy Ostatnim Klifie, był tutaj najlepszy widok na gwiazdy. Woda szumiała z wiatrem, a trawa falowała razem z nią.
-Pamiętasz ten dzień kiedy się poznaliśmy?
-Tak, jakby był wczoraj... Bawiliśmy się w berka. - Zaśmiał się. - To ty przełamałaś mur, który wokół siebie stworzyłem. A myślałem, że nigdy nie znajdę rodziny.
-A co powiesz na berka? Wiem, może jesteśmy na niego za starzy, ale nikomu trochę zabawy nie zaszkodzi.
~~Jutro~~
Wróciliśmy od razu kierując się do jaskini Evelyn, ale spotkaliśmy ją już przed nią. Szukała czegoś w krzakach i w drzewach, wydawała się być poddenerwowana. Gdy nas zauważyła, aż podskoczyła. Obok niej węszyły nasze dzieci, oprócz... Claris!
-Gdzie są nasze córka? - Duncan wydawał się być wystraszony.
-One... Nina poszła szukać swojej jaskini. W końcu ma dwa lata. A Claris...Zniknęła.
-Zniknęła?! - Wykrzyknęłam ze złością i strachem, nie wiedziałam jak o tym myśleć. - Duncan, Evelyn, szukajcie jej.
Patrzyli na mnie przez chwilę, ale gdy napotkali mój wzrok, ruszyli do pracy. Skierowałam się od razu do Ice, która siedziała w jaskini razem z Archerem, Laylą oraz Astelle. Cała rodzina od razu spojrzała na mnie pytająco.
-Claris zniknęła.

<Ice?>

niedziela, 28 sierpnia 2016

Od Sophie C.D Duncan

-Ja też... - Westchnęłam i przesunęłam się bliżej do Duncana, kładąc głowę na jego bark. Spojrzałam na nasze pociechy, wszyscy bawili się grzecznie. Nina pokazywała Reynowi i Echo, jak pływać, za to Asami i Claris rozmawiały. Wszystko było dobrze, a dzień był piękny. Lepiej być nie mogło. Wstałam z uśmiechem i podeszłam do brzegu.
-To, co? - Uśmiechnęłam się. - Trzeba by było się trochę zabawić!
Weszłam do wody z rozbiegiem, chlapiąc młodych. Dwójka, największych rozrabiaków, skoczyła w moją stronę, jednak szybko stracili równowagę. Chwyciłam ich za skórę na karku i posadziłam na grzbiecie, rozglądnęłam się. Claris siedziała oburzona na brzegu, a Nina razem z Asami śmiały się.
-Chciałabym pływać! - Powiedziała Echo.
-Ja też! - Mały samiec, popierał Elę.
-Jak chcecie.
Zaśmiałam się i podpłynęłam do tej części, gdzie szczenięta miały grunt. Asami i Nina, też się przyłączyły, a także Claris z widoczną nie chęcią. Przyszedł też Dun.
-Musicie machać łapkami o tak... - Zaczęłam płynąć przed siebie,  Duncan obok mnie. Wszyscy patrzyli na nas z dużymi oczami, oprócz Niny, która już nawet prawie umiała pływać.

<Dun?>

sobota, 6 sierpnia 2016

Od Sophie C.D Duncan - Narodziny

Po rozmowie z Archerem, wróciłam do jaskini, a tam znowu położyłam się na posłaniu rozmyślając o tym, co mi się śniło i o czym rozmawialiśmy. W końcu zasnęłam...

Po kilku miesiącach, dzisiaj poczułam niezwykły ból brzucha. Jęknęłam i wstałam, jednak zakręciło m się w głowie, więc znowu się położyłam. Wiedziałam, że to ten moment. Nie mogłam jednak zawołać nikogo... Ani mojego partnera, który poszedł na polowanie i ani medyka.
Nagle poczułam wielki ból i po chwili na tym świecie, pojawiła się czarna wadera i jej braciszek.
-Asami i Reyn. - Powiedziałam, a zaraz potem światła dziennego doczekały się jeszcze dwie wadery. - Echo i Claris.
Westchnęłam i zaczęłam lizać swoje pociechy z wielkim szczęściem. Mam całą rodzinkę w komplecie! Mój partner Duncan i moje nowe pociechy. Miałam wielką nadzieję, że Asami zostanie idealną Betą...

<Duncan? Przyłaź z polowania! XD>

środa, 3 sierpnia 2016

Od Sophie C.D Archer

-Rozumiem. - Szepnęłam cicho patrząc przed siebie, na dolinę Silver. Czy to możliwe, że jakaś inna wataha żyje poza nią?
-Coś jeszcze chcesz dodać?- Spytał Samiec Alfa, nagle odwracając się do mnie tyłem i omiatając wzrokiem jaskinię, zatrzymując dopiero oczy na mojej przyjaciółce.
-Nie wiem czy to prawda... Jeżeli jednak ona nią jest to Ice umrze? - Spytałam patrząc z żalem na waderę. I reszta stada też? Moje dzieci, Duncan? 

<Archer?>

wtorek, 2 sierpnia 2016

Od Sophie C.D Archer (c.d Duncana)

-Nie możemy czekać... - Mruknęłam i spojrzałam przed siebie w wyjście z jaskini. Na niebie lśniły gwiazdy, układające się w piękne kształty.
-Ale...
- To ważne, ten sen może zmienić perspektywę przez, którą patrzymy na zbliżającą się wojnę. - Dodałam i z nie pewnością, wymalowaną na pyszczku ruszyłam w stronę jaskini Alf. Na dworze było zimno, a mocny wiatr kuł mnie w sierść.
W końcu doszłam do celu, a tam ujrzałam Archera, siedzącego w kącie, najwyraźniej nad czymś myślącego. Obok niego za to spała Lara.
Westchnęłam głośno, a basior nagle ze zdziwieniem na mnie spojrzał. Tak... Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, ale chociaż jeden z pary Przywódców, musiał o tym wiedzieć.
-Czego tu szukasz? - Spytał przyglądając mi się z takim wzrokiem, jakbym była wariatką.
-Chcę tylko o czymś tobie powiedzieć... - Mruknęłam patrząc basiorowi prosto w oczy.
-Mam nadzieję, że jest to coś ważnego. - Powiedział wilk, jeszcze pokazując, że mam siedzieć przed nim.
<Archer?>

Sophie adoptuje Ninę!

Nina
~~~
Młode
 

Od Sophie

Dzisiaj szybko wyszłam na spacer, ciesząc się doskonałą pogodą. Jak zwykle biegałam sobie po lesie, Truchtem szłam po polance, rozluźniona. Dzień był niezwykle słoneczny, ale nie było gorąco... Zimny delikatny wiaterek wiał, więc było idealnie.
Zaczęłam przeskakiwać przez kłody i inne tego typu rzeczy. Nagle przewróciłam się, jednak bez żadnego jęknięcia znowu stałam.
Nagle jednak, zobaczyłam jak coś rusza się w krzakach. Stałam patrząc w tamto miejsce i napinając mięśnie, aż nagle... Zobaczyłam małą słodką sukę.
-Ooo... - Westchnęłam patrząc na szczenię.

<Ktoś nas zobaczy?>

piątek, 29 lipca 2016

Od Sophie C.D Duncan

-Nie, jakoś nie mam ochoty... - Szepnęłam i ułożyłam się do snu, ziewając.
-Dobrze, to ja zobaczę czy ,,Nikt niczego nie potrzebuje". - Powiedział zatroskanym głosem Duncan i wszedł z jaskini. Nawet na niego nie spojrzałam, bo ze zmęczenia już zasnęłam.
Biegłam przed siebie czując, że jestem przemoknięta od swojej krwi, do szpiku kości. Odwróciłam głowę w bok, jakby czegoś wyszukując, aż nagle dostrzegłam Ice leżącą w plamie krwi. Żyła, gdyż widziałam jak jej klatka piersiowa się podnosi. Podbiegłam do niej ze strachem w oczach.
Nagle Lara wstała, a jej futro ściemniało i jedyna biła plamka była na jej ogonie. Zaczęłam się cofać, aż nagle poczułam, że dotykam czegoś od tyłu. Odwróciwszy się zobaczyłam, swoje odbicie na kamieniu. Nagle kolor moich oczu w odbiciu zmienił się na czerwone, a później wizja... Jak to czarna wadera z białą końcówką ogona, zabija Ice i Archera... Syk wypowiadający słowa, których nie dosłyszałam... Oraz piski szczeniąt...
Otworzyłam oczy rozglądając się po jaskini, był środek nocy, a Duncan spał obok mnie. Westchnęłam i zaczęłam rozmyślać nad tym snem. Bałam się i musiałam od razu powiedzieć o tym Ice...

<Duncan, pójdziesz z Sophie? A może tobie też się coś śniło?>

Sophie zaszła w ciążę!

Sophie
  • Z kim: Duncan
  • Ilość szczeniąt: cztery (trzy wadery, jeden basior)
  • Data zajścia w ciążę: 29.07.2016
  • Data narodzin: 5.08.2016

czwartek, 28 lipca 2016

Od Sophie C.D Duncan

Dzień minął nam przyjemnie. Śmialiśmy się i żartowaliśmy oraz rozmawialiśmy.
-Och! Nie ma to jak pełnienie straży, w tak mokry dzień. - Powiedziałam w końcu z sarkazmem, widząc, że robi się już ciemno.
-Może spotkasz wodnego mutanta. - Zaśmiał się basior.

Minęło już dużo czasu, od wtedy kiedy, ja i Duncan zostaliśmy partnerami. Dzisiejszego dnia jak, zawsze jadłam spokojnie śniadanie, rozmawiając ze stadem. Słońce było już wysoko, gdyż nie było nic w zapasach oprócz trzech jeleni. Jak wspominając o słońcu, to pogoda była wyśmienita. Delikatny chłodzący wiaterek, w połączeniu z wielkim ciepłem i pięknym śpiewaniem ptaków...
-Może się przejdziemy? - Spytał Dun, gdy już większość stada się rozeszła. Ja jednak nie odpowiedziałam, bo zaczęłam czuć, że robi się mi nie dobrze, a zaraz potem zaczęłam mieć mdłości.
-Muszę iść do medyka. - Powiedziałam ignorując wcześniejsze pytanie mojego partnera i idąc powoli przed siebie, a po chwili kierując się chwiejnym krokiem do jaskini medyka.
Całego wstępu, nie muszę opisywać, ale resztę, owszem.
Gdy już usadowiłam się na posłaniu, w jaskini medyka, zwymiotowałam królikiem, którego dopiero co jadłam. Oczywiście Blue, szybko odgadnął co mi się stało.
-Ciąża. - Mruknął.

-Że co?! - Wykrzyknął wystraszony Duncan.
-No przecież powtarzam to co powiedział mi medyk. - Usiadłam na moim miejscu gdzie śpię i zaczęłam patrzeć, jak czarny basior krąży po jaskini.

<Duncan? Bum! Akcja-reakcja, proszę!>

Od Sophie C.D Ice

-Wybacz, ale umiem sama o siebie zadbać! - Warknęłam i bez chociażby jeszcze jednego słowa, wbiegłam w las. Oczywiście słyszałam za sobą jeszcze wołanie Evelyn i Minerwy, ale nie patrzyłam za siebie. Tylko biegłam...

Siedziałam pod drzewem i myślałam nad różnymi rzeczami, upolowałam jeszcze zająca, więc miałam co jeść. Jednak nie raczyłam nawet go dotknąć.
-Widzę panienka stała się zła. - Usłyszałam głos i szybko odwróciłam się w bok, to Duncan.
-Uch! Nie rób tak, prawie dostałam zawału. - Powiedziałam i udałam oburzenie, przez co oby dwoje się zaśmialiśmy.
-Wykonałem za ciebie obowiązki Bety. - Mruknął nagle basior.
-Ile tu już jestem?! - Wykrzyknęłam patrząc prosto w oczy mojego partnera.
-Może z trzy godziny... - Odparł nie chętnie to wyjawiając. Tak. To mam przechlapane...

Siedziałam u Ice, która cały czas paplała, na mnie zła od tamtego wydarzenia z Archerem.
-Czego nie rozumiesz w tym, że on jest teraz alfą? - Warknęła Lara.
-Zasadniczo wszystkiego. - Mruknęłam.
-A czego dokładnie? - Wilczyca polarna stała przede mną tak blisko, że prawie stykaliśmy się nosami. W jej oczach płynął żywy ogień! Ja jednak teraz się zastanawiałam. Nie wiedziałam dokładnie czego w tym nie rozumiem, ale czegoś tak.
-Nie wiem. - Odparłam.

<Ice? Będzie, będzie zabawa! Ice rozszarpie Sophie i będzie, będzie zabawa! Będzie się działo!>

środa, 27 lipca 2016

Od Sophie C.D Duncan

Zasiedliśmy do uczty, gdy zjawili się wszyscy członkowie. z
-Ana, Minerwa. Skipper mówiła mi wczoraj, że dzisiaj zrobi beze mnie polowanie i chciała żebyście zjawiły się przy Polanie Początku, tam wszystko omówi. - Powiedziałam do samic, a te tylko na to kiwnęły głową i wróciły do tego, co robiły przedtem.
-Sophie, masz jakieś plany na dzisiejszy dzień? - Spytał Duncan, siedzący obok mnie i tak samo jak ja jedzący kawałek jelenia.
-Hm... Ranek mamy wolny, po południu powinniśmy sprawdzić jak sobie wszyscy radzą w swojej pracy, jeszcze wieczorem muszę iść na straż. - Odparłam.
-Na pewno sobie poradzę? - Spytał basior z trudem od stresu, przełykając mięso.
-Oczywiście! - Optymistycznie uśmiechnęłam się kończąc jeść. - I chyba nawet nie będziemy robić tych zadań. Bo nie wiem jak ty, ale lepiej chyba jednak dzisiaj nie wychodzić z jaskini... Patrz! - Wskazałam wyjście z jaskini za, którymi lał deszcz.
-Ooo... W środek lata? - Dun był niezwykle zdziwiony patrząc ze mną na ulewę, z resztą, podobnie jak reszta członków stada.
<Duncan? Nie zauważyłam, żadnej u ciebie zmiany.>

Od Sophie C.D Duncan

-Jest cudowne... - Westchnęłam jeszcze raz z zachwytem. - Ale ja nic dla ciebie nie mam. - Dodałam patrząc mojemu partnerowi, prosto w oczy.
-Nie musisz nic mi dawać, dla mnie szczęściem już jest, że cię mam. - Basior uśmiechnął się i przytulił mnie.
-Szczerze, to nawet nie myślałam, że kiedyś znajdę miłość. Wydawało mi się, że wszyscy tylko chcą stanowisko Bety, ale jednak... Ty się znalazłeś. - Szepnęłam.

Resztę dnia spędziliśmy na rozmawianiu i przechadzaniu się po terenach. Czyli prawie dokładnie tak samo jak wczoraj, tylko jakby jeszcze weselej. Goniliśmy się po lesie, skakaliśmy po kamieniach w Strumyki Paproci jak szczeniaki. W końcu jednak usiedliśmy sobie na Polanie Początku.
-Uch! Zmęczyłam się, poza tym już robi się ciemno, naprawdę długo się bawiliśmy. - Gdy powiedziałam ostatnie słowo, zaśmiałam się.
-Racja, możesz już iść do naszej jaskini, muszę tylko nad czymś pomyśleć. - Powiedział Duncan.
-Dobrze, to ja już idę. - Uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę jaskiń, po chwili już do nich doszłam i weszłam do mojej. Usadowiłam się w kącie i szybko zasnęłam...

<Duncan? Widzisz, różnicę w moim stylu pisania?>

wtorek, 26 lipca 2016

Nowa para Beta!

Sophie
 ~~~
 Samica Beta, Przywódczyni Polowań, Strażniczka
Duncan
~~~
Samiec Beta, Zabójca 

Od Sophie C.D Ice (Od Duncana)

-Oczywiście! - Krzyknęłam i przytuliłam basiora, jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa jak teraz.
-Myślałem, że się nie zgodzisz... - Szepnął Duncan do mojego ucha.
-Jak mogło ci takie coś przyjść do głowy? - Spytałam, patrząc w jego błękitne oczy.
-Nie wiem, myślałem, że mnie nie kochasz. - Odparł wilk.
-To jest nie ważne, ale musimy powiedzieć o tym Ice. - Powiedziałam i odczepiając się od siebie, zaczęliśmy iść w stronę jaskiń. Pogoda była nijaka, choć może nawet za zimna jak na lato. Słońce było za szarymi chmurami, które pewnie szykowały się na deszcz. W końcu doszliśmy do jaskini alf.
-Co was tu sprowadza? - Spytała Ice.
-No... Chcieliśmy się spytać czy możemy być partnerstwem. - Odpowiedziałam z uśmiechem.

<Ice?>

Od Sophie C.D Ice - Quest 5

Dzisiaj wstałam bardzo wczesnym porankiem. Słońce dopiero wychodziło poza horyzont, a natura budziła się do życia. Ziewnęłam bardzo głośno i przeciągnęłam się, drapiąc pazurami o kamień z, którego była zrobiona cała jaskinia. Rozejrzałam się po ciemnym pomieszczeniu i po kilku chwilach, zastanowienia wyszłam z jaskini i usiadłam przed nią.
Wschód słońca wyglądał tak pięknie... Niebo było różowawe w niektórych miejscach pomarańczowe lub fioletowe. Czas mijał bardzo szybko w końcu zdałam sobie sprawę, że siedzę tu już całe piętnaście minut.
Szybko zeskoczyłam na łąkę przed jaskiniami i wybrałam się na spacerek, depcząc trawę z, której zlatywała piękna rosa. Westchnęłam i przyśpieszyłam krok po chwili już biegnąc. Dzień był taki piękny, więc czemu nie pozwiedzać terenów jeszcze raz i pobiegać?
Zaczęłam przeskakiwać przez kłody i inne tego typu rzeczy.
-Wreszcie mogę poczuć się wolna! - Powiedziałam do siebie i przeskoczyłam przez kolejne przewalone drzewo.
Jednak nagle stanęłam, słysząc warczenie i piski. Rozejrzałam się w około, nastawiając uszy. Długo nie minęło i zrozumiałam, że te odgłosy dochodzą od Kamiennych Strażników.
Biegiem w świetle poranka, ruszyłam w tamtą stronę już odruchowo skacząc przez wszystko co stanęło na mej drodze. Jeszcze nigdy nie biegłam tak szybko, a wiatr tak mocno nie muskał mojej białej śnieżnej sierści. Minęłam Jezioro Lśniących Wód i Tęczowy Wodospad... Różne polany, aż doszłam do Kamiennych Strażników, a to co zobaczyłam mnie zamurowało.
Wather skakał, na swoich wysokich nóżkach, a około metr nad nim wspinał się maluch. Znaczy... Kot. Zaczęłam szybko wymyślać plan, aż nagle znikąd wpadł mi jeden do głowy. Mutant ten miał pełno nóżek i nie utrzymywał na nich równowagi! Sophie, dalej. Zaczęłam biec w stronę Wathera, warcząc. Ohydny stwór odwrócił się w moją stronę i zaczął do mnie podbiegać. Ja jednak mu odskoczyłam i pobiegłam w drugą stronę. Mutant zaczął biec do mnie, jednak się przewrócił i ja wykorzystując szansę na niego skoczyłam i pazurami całego go rozszarpałam.
Zmęczona ale szczęśliwa, westchnęłam dziwiąc się, że tak szybko poszło.
Spojrzałam w górę na malucha, kotek najwyraźniej umiał się wspinać, bo sam zszedł i przytulił się do mojej nogi.
-Mama! - Krzyknął, a ja rozglądnęłam się na około. Po chwili podeszła do mnie lamparcica i skinięciem głowy, ze szczęściem chwyciła w zęby kocurka idąc w swoją stronę.
~*~
Szybko podbiegłam do Ice.
-Co się stało Sophie? - Spytała Samica Alfa.
-Obok Kamiennych Strażników krążą mutanty, dzisiaj uratowałam jednego malca. - Odparłam.

<Ice? >