Spojrzałem na samicę wzrokiem pełnym obojętności i syknąłem cicho przykładając łapę do rany, którą zadał mi doberman podczas naszej walki. Wadera słysząc moje syknięcie odwróciła się przeszywając moją ranę wzrokiem i pokiwała łbem w milczeniu. Posłałem jej chłodne spojrzenie.
- Zabrać cię do medyka ? - spytała i uśmiechnęła się delikatnie.
- Nie potrzebuje niczyjej pomocy. - powiedziałem beznamiętnie ucinając naszą wymianę zdań. Samica przyjrzała mi się uważnie po czym wróciła do wcześniejszego zajęcia. Po chwili odwróciła się w moją stronę ze zrezygnowanym wyrazem pyska. Spuściłem wzrok i wstałem odchodząc bez słowa. Poszukiwałem spokojnego miejsca z dala od innych. Nagle trafiłem na jakieś jezioro, sięgnąłem pamięcią do chwili gdy alfa opowiadała o terenach stada. Jezioro lśniących wód... Podszedłem do niego i zanurzyłem język aby napić się choć trochę z tego zbiornika wodnego. Gdy napoiłem się odszedłem od jeziora kierując się na spoczynek do jaskini. Kiedy tam dotarłem ułożyłem się wygodnie delikatnie przymrużając powieki. Nagle przed moimi oczyma mignęła biała wadera przypominająca samicę, którą spotkałem wcześniej. Wadera zatrzymała się przed moją jaskinią przyglądając mi uważnie. Tak jak myślałem... to ona. Jedyna osoba, którą znam oprócz alfy...
< Minerwa ? Witam XD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz