-Raczej. - Odpowiedział Duncan i razem ruszyliśmy na łowy.
Szliśmy w grobowej ciszy, przez las poza altanką i piękne nasłonecznione polany.
Spojrzałam w górę; na pięknym błękitnym niebie, były tylko trzy obłoki. Po chwili jednak szybko znowu skierowałam głowę w dół, i z ukosa spojrzałam na czarnego basiora. Wilk wydawał się jak zwykle zamyślony, ale nie przeszkadzało mi to, gdyż nagle dostrzegłam przed sobą w krzakach zająca. Ani się nie oglądając skoczyłam najszybciej jak mogłam na stworzenie i zatrzasnęłam szczęki.
-Widzę masz taktykę. - Przyznał Duncan patrząc na moją zdobycz.
-No wiesz... Zając szybciej poczuje nas zapach, a mysz usłyszy drganie ziemi. Do zająca trzeba biegiem ruszyć, a do myszy iść powoli. - Wytłumaczyłam. - Nornice i Krety, tak samo. Za to jelenie i sarny, oraz inne kopytne... Tak samo jak mysz. - Dodałam.
-Hm... Chyba twoja taktyka ma nawet sens. - Przyznał.
-Bo ma. - Zaśmiałam się i znowu ruszyłam w las.
~*~
Wieczorem śmiałam się z Duncanem, co my wyprawialiśmy na polowaniu. A było bardzo dużo do śmiania!
-A pamiętasz to, jak wpadłam do dziury w, której smacznie spały myszy? - Spytałam ze śmiechem.
-Tak, ale dopiero śmiesznie to wyglądało kiedy one nagle tak na ciebie spojrzały i zaczęły zwiewać! - Odpowiedział Duncan i też się zaśmiał.
<Duncan?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz