Patrzyłam w ciemną plamkę na horyzoncie, aż nie zniknęła za zakrętem. Dusza tego basiora jest dla mnie niepojęta, ale tak bliska mojej...Wsłuchałam się w szum wodospadu, jak muzyka tętentu kopyt, i poczułam chłodne kropelki wody na twarzy, jak deszcz diamentów. Zamknęłam oczy i pozwoliłam sobie cieszyć się tym jak najdłużej. Ale jakiś impuls kazał mi to przerwać i spojrzeć w niebo, gdzie jedna z gwiazd zamigotała niby radośnie w moją stronę. Łza ściekła mi po policzku, i wsiąkła w ziemię. Położyłam się na brzegu i w jednej chwili chciałam zatańczyć, zapłakać, zawyć...Zrobiłam to trzecie, a echo poniosło się po całej dolinie. Po tym znów zanurzyłam się w rozmyślaniach o basiorze. Wiedziałam, że prawdopodobnie to życzenie się nie spełni. Ale to nic. Zawsze będzie dla kimś więcej, chodź ja pozostanę dla niego jedną z tysiąca wader...Jednak takie tkwienie pomiędzy jednym a drugim bywa bolesne. I niewygodne dla obu stron.
~Po przebudzeniu~
Pojawił się nade mną cień wilka. Niemrawo podniosłam głowę i pod rozmazanym kształtem ujrzałam Archera, pochylającego się nade mną. Spojrzenie bursztynów spotkało się ze szklistym złotem, lecz nagle się odwróciło. Czyżbym zasnęła tutaj? Wstałam i otrzepałam się, czekając na reakcję basiora.
<Archer? Mnie wenka nachodzi i do drzwi pukaXD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz