-To ja już wrócę do siebie.- powiedziałem cicho i wyszedłem na zewnątrz. Nagle usłyszałem za sobą kroki, odwróciłem łeb i zobaczyłem, że idzie za mną biała wilczyca. Przewróciłem oczami, ale pozwoliłem jej podążyć moim śladem. Skierowałem się nad wodospad. W promieniach księżyca wyglądał równie ładnie. Zacząłem wpatrywać się w błyszczącą taflę i pogrążyłem się w rozmyślaniu. Czułem, że Ice na mnie spogląda, ale nie zwracałem na to uwagi. Niech robi co chce. Taaa, Ice jest pierwszą i chyba jedyną osobą, która żywi do mnie pozytywne uczucia. ... A ja? ... Nie. Nie dam się wciągnąć w żadne gierki. Najpierw nadzieja, a potem wielki zawód. Wszyscy oszukują, na pewno ona też.
Wstałem szybko i ruszyłem spowrotem do jaskiń.
-Do zobaczenia później.- rzuciłem jeszcze tonem, który mówił sam za siebie.
< Ice? Sorka, że tak krótko
>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz