Popatrzyłam na spoconą tygrysicę z wywalonymi oczami i westchnęłam, mrucząc do siebie kolejne kawałki układanki. Evelyn znalazła jakiś nowy cmentarz, no i ten mężczyzna. Może rozszarpał go jakiś zwierz albo mutant? Prawdopodobnie. Ale nie miałam ochoty tam iść, zresztą byłam śpiąca.
- Hmmm...Odpocznij teraz. Ja się tym zajmę-odparłam od niechcenia. Tygrysica przez chwilę stała w progu, ale zawróciła do siebie z lekko obrażoną miną. Prychnęłam tylko znużona i ułożyłam się ponownie do snu.
~Później~
Przetarłam oczy raz jeszcze i zobaczyłam słońce wysoko. Chyba zaspałam-szepnęłam do siebie. Zaraz przypomniała mi się dzisiejsza rozmowa z Evelyn i wszystko co usłyszałam. Chyba powinnam odwiedzić to miejsce-przyszło mi do głowy. Rozciągnęłam się i wyszłam z jaskini, rozglądając się po korytarzu. Weszłam do jaskini jadalnej, gdzie stado siedziało i jadło śniadanie, w które jakimś cudem się zaopatrzyli. Wzięłam jakiegoś cietrzewia i zjadłam, przy okazji obmyślając wszystkie sprawy związane ze stadem. Jedzenie powoli wracało, ale w każdej chwili pogoda mogła się zmienić. No i muszę dziś zobaczyć ten cmentarz. Po skończonym posiłku zauważyłam wychodzącą Evelyn.
- Zabierzesz mnie na ten cmentarz?-spytałam.
<Evelyn? Na nic więcej nie potrafiłam się zdobyć:(>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz