- Nie ma za co. Właściwie, to ja powinienem ci podziękować, bo dzięki tobie nawet trochę polubiłem góry- powiedziałem.
- Co teraz zamierzasz robić?- spytała Ice.
- Szczerze mówiąc, na razie chyba nie ma dla mnie nic do roboty, więc chciałem iść na polowanie. Może upolowałbym coś dla stada.
- Dobry pomysł. Na razie mamy jeszcze jedzenie, ale członków przybywa i trzeba się tym zająć. Mogę iść z tobą?
- Jasne- odparłem. Ruszyliśmy przed siebie. Wkrótce dotarliśmy do lasu. Tak więc nosy do ziemi i tropimy. Jak na złość wszystko się gdzieś pochowało.
- Chyba nici z polowania.
- Masz rację, lepiej chodźmy się napić- powiedziała Ice i skierowaliśmy się w stronę strumyka paproci. W czasie marszu poczuliśmy znajomy nam zapach. Zamilkliśmy, podeszliśmy jeszcze i bliżej i naszym oczom ukazało się stadko saren. Nieświadome tego, że zaraz zakończą swój żywot, spokojnie piły sobie ze strumyka wodę. Przyczailiśmy się i po chwili polowanie się rozpoczęło. Łącznie upolowaliśmy trzy sarny. Jedną Ice, drugą ja, a trzecią razem. Teraz musieliśmy tylko dostarczyć je do spiżarni. Do jaskiń dotarliśmy akurat na koniec kolacji.
<Ice?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz