sobota, 9 lipca 2016

Od Ice CD Duncan

Chodziłam w te i z powrotem, rozgarniając kępki roślin i wypatrując niewielkich, fioletowych pędów wśród wszechobecnej zieleni. Ciągle schylałam się i co chwila któreś z nas ginęło w roślinności. Nie poddawaliśmy się, ale zbliżało się popołudnie, więc za chwilę będziemy musieli zejść. W końcu nic nie znaleźliśmy, i z markotnymi minami usiedliśmy przy niewielkim pieńku i zjedliśmy ostatnie resztki prowiantu. Podnieśliśmy się, zamierzając zacząć schodzić, kiedy obejrzałam się do tyłu i co tam zobaczyłam? To, dla czego przebiegliśmy całą halę wzdłuż i wszerz, bezczelnie sobie za nami rosło! Roześmiałam się, złorzecząc na ,,wredną roślinkę" i dogoniłam Duncana. Wróciliśmy nieco inną, krótszą drogą, za to bardziej zawiłą, ale poczułam ulgę, kiedy zeszliśmy na dół, mimo iż uwielbiam góry. Do jaskiń dotarliśmy w ślimaczym tempie. Od razu odłożyłam ziele na półkę i odetchnęłam. Wyprawa była wyczerpująca, ale przyniosła owoce, i to było najważniejsze.
- Dziękuję za pomoc-powiedziałam do Duncana.
<Duncan?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz