Spojrzałam na basiora z rządzą zabicia go swymi pazurami. " Już mam pierwszą osobę na czarnej liście..." zapisałam sobie w myślach. Srebrno-szary wilczur też nie był z tego wszystkiego zadowolony a przez kilka sekund widać było mały błysk w oku informujący że ma to samo zdanie o mnie co ja o nim. Zwróciłam wzrok na brzeg jeziora, co dziwne Kostren jakaś znikł z pola widzenia. Ruszyłam więc a raczej zaczęłam płynąć w stronę lądu. Nie zwracałam uwagi na basiora który najprawdopodobniej po chwili zaczął płynąć za mną. Po chwili wyszłam na ląd cała mokra... A dopiero co się myłam! Otrzepałam się gdy basior wyszedł z wody obok mnie ale jak najdalej ode mnie. I tak krople wody które otrzepałam poleciały jak deszcz na sierść basiora.
- Ej!- Warknął w moją stronę wilczur. Prychnęłam cicho i odwrócona do niego żeby nie widział. Odeszłam od tafli wody oddalając się od nieznajomego. Wilczura widziałam kilka razy w jaskiniach więc miałam pewność że jest z stąd. A nawet jeśli by nie był to na pewno nie zaprosiłabym go do stada, nie jestem jakąś listonoszką do zaproszeń ! Nagle usłyszałam jak basior biegnie za mną, odwróciłam się i ujrzałam jak wilczur z otwartą mordą biegnie prosto na mnie. Zwinne uniknęłam latającego kundla i przyjęłam pozycje bojową. Basior wyglądał jakby był opętany a jednocześnie nie i że miał świadomość tego co wyprawia. Skoczył ponownie w moją stronę a ja uderzyłam go łapą w pysk odpychając go ode mnie. Postanowiłam że będę wkładać więcej uwagi w defensywę niż w atak. Po co mam atakować jeśli on pierwszy zaczął, żeby potem naskarżył na mnie że to ja zaczęłam tą bijatykę ? Ta i do tego przekonał żeby alfa mnie wyrzuciła ze stada.
- Pokaż na co cię stać, Kiiicia !!!- Zaśmiał się sarkastycznie wydłużając chyba jego ulubione słowo, " Kicia". Syknęłam na niego wściekle. " Już nie żyjesz, Reksiu" przezwałam go w myślach i rzuciłam się w niego stronę. Po każdym ataku jedno z nas było albo odpychane albo dostawało ranne od pazurów i kłów. " Miałeś trzy sekundy... Nie skorzystałeś" zaśmiałam się w duchu zadrapując mu bok.
~~~
Po chyba wiecznie trwającej walce staliśmy na przeciwko siebie cali w ranach, pocie i krwi. Stałam ostatkiem sił na zmęczonych łapach, spoglądając w dół na ziemie która była też w krwi. W ogóle nie chciałam spoglądać na nieznanego samca, pewnie go czymś sprowokuje do dalszej walki. Chciałam walczyć lecz moja słabsza strona tego nie chciała. "Dlaczego jestem taka słaba?..." podniosłam zakrwawiony pysk do góry kierując wzrok prosto w ciemno bursztynowe oczy basiora. Kącik linii pyska podniósł się lekko do góry w zadziornym uśmiechu.
- Zmęczona?- Prychnął w moją stronę basior. Wyprostowałam się dalej z tym samym uśmieszkiem na pysku. Wilczur spojrzał na mnie pytająco podnosząc lekko brew do góry. Zaśmiałam się z wrednym tonem.
- Nie, ale nie mam pojęcia jak ty Reksiu.- Zaśmiałam się z satysfakcją. Reksio warknął wściekle i ruszył w moją stronę jak rakieta. Rzuciłam się w ostatniej chwili w bok a gdy basior stał do mnie z profilem pokazanym, skoczyłam na niego. Zaczęliśmy się turlać tak że niektóre razy basior stał nade mną a inne to ja stałam nad nim. Kiedyś musieliśmy o coś uderzyć a tym czymś okazało się jedno z tych starych drzew w bliskiej okolicy jeziora. Na chwile straciłam koncentracie i basior to wykorzystał, skoczył na mnie i przygwoździł do ziemi. Już miał mi się wbić w kark kłami lecz ja ostatkiem sił z całej mocy odepchnęłam go tak że wylądował obok mnie. Nam obojgu płuca próbowały wybić się przez klatkę piersiową. Żadne z nas nie miało siły na dalszą walkę. Cóż na pewno nie ja... Niewyspana i zmęczona walką zamknęłam na chwile oczy myśląc że zaraz je otworze i odejdę z stąd ale całkowita ciemność nie chciała odejść... Straciłam przytomność. A ostatnie co wpadło mi do głowy było to :
" Jak coś zemną zrobi to go ukatrupię ! "
< Archer ? Nikt nie wygrał ok ? XD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz