- Ale tak na serio. Jak oni się tu znaleźli?- zadałam pytanie, chociaż było ono skierowane bardziej do mnie niż do Evelyn. Kotka, czując to, nie odpowiedziała.
- Gdzie diabeł nie może, tam człowieka pośle- powiedziałam tak, żebym tylko ja to słyszała.
- Trzeba by było sprawdzić, czy nie ma ich gdzieś więcej- odezwała się nagle Evelyn.
- Masz rację. Myślę jednak, że ostateczną decyzję w tej sprawie powinna podjąć Ice- powiedziałam. Dotarłyśmy do jaskiń i weszłyśmy do tej należącej do alfy. Na szczęście była w środku.
- Witaj, Ice- ja i Evelyn powiedziałyśmy to jednocześnie, co zabrzmiało komicznie.
- Musiałyście długo planować to wejście- powiedziała Ice, uśmiechając się. Spoważniała, widząc nasze przejęte miny.
- Coś się stało?- spytała. Ja i Evelyn spojrzałyśmy po sobie.
- Na terenie stada spotkałyśmy grupę ludzi. Skutecznie ich...unieszkodliwiłyśmy, ale uznałyśmy, że należy cię o tym poinformować- powiedziałam widząc, że tygrysica nie zamierza się odzywać.
- To straszne. Jak oni się tu dostali? Załatwiłyście wszystkich?- spytała przejęta Ice.
- Nie wiadomo, skąd się wzięli, nie wiemy też, czy nie ma ich więcej. Trzeba to sprawdzić- powiedziałam, czekając na reakcję Ice.
<Evelyn? Ice? Sorki, że takie krótkie :-)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz