wtorek, 12 lipca 2016

Od Sophie CD Duncan

Biegłam ile sił w łapach, przeskakując jak poprzednio przez krzaki jagód lub truskawek. 
-Nie dogonisz mnie! - Zawołałam i zaśmiałam się wesoło. Od dawna z nikim się tak nie bawiłam. Nagle zobaczyłam przed sobą, zająca więc usiadłam. Przyłożyłam pysk do ziemi i... Skoczył na mnie Duncan!
-Mam cię. - Powiedział, a ja z tęsknotą spojrzałam na uciekające włochate stworzenie.
-Och... Mój podwieczorek sobie uciekł... - Westchnęłam.
-To już jest po południu?! - Wykrzyknął i zeskoczył ze mnie, więc mogłam wstać.
-Tak. - Przytaknęłam spokojnie.
-Ile w takim razie już tu jesteśmy? - Zadał kolejne pytanie.
-Hm... Około dwie godziny. - Mruknęłam i uśmiechnęłam się lekko.
-Pobiłem rekord wytrzymania tu. - Nagle zaśmiał się Duncan z uśmiechem. I to wielkim uśmiechem! Potem basior spojrzał na mnie przygnębiony i jego uśmiech znikł tak szybko jak pęka bańka. Nie wiem czemu...
-Coś się stało? - Spytałam tak cicho, że chyba wilk nie usłyszał.
<Duncan?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz