Zaśmiałam się w duchu i popatrzyłam na uśmiechniętą parkę. Rocky obudził się i zdziwiony patrzył na nas swoimi oczkami, co nas jeszcze bardziej rozbawiło. Później wstał, a gdy mnie zobaczył, nieco się skulił. Pewnie mu wstyd, że go tak zbeształam ostatnim razem-pomyślałam.
- Spokojnie, nie gniewam się. Ale to już ostatni raz, rozumiemy się?-powiedziałam stanowczo. Rocky ochoczo pokiwał głową i przytulił się, ni stąd, ni zowąd, do nogi Katrin, a ta od razu to zaakceptowała.
Miałam przeczucie, że Katrin zapewni mu odpowiednią opiekę, a on będzie szczęśliwy u jej boku.
- Myślę, że byłabyś dla niego dobrą matką zastępczą-zaproponowałam z uśmiechem. Lisek przetarł oczka i przeniósł wzrok na czarną wilczycę z nadzieją.
<Katrin? Jacob? Rocky?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz