Spojrzałem na młodego i niedoświadczenego dobermana stojącego przede mną ze złośliwym uśmieszkiem na pysku. Przewróciłem oczyma szybko jednak przerzucając całą swoją uwagę na przeciwnika. Wokół całe zbiorowisko psów krzyczało jedyne znajome im zdanie - ,, Walcz albo zgiń !! ''. Przyzwyczaiłem się do tego typu zgiełku.
- Cisza ! - krzyknął nagle labrador stojący pomiędzy mną, a dobermanem, zapewne był sędzią. Spojrzał na dobermana i cicho rzucił ,, Gotowy ? '', doberman skinął potakująco głową, to samo pytanie zadano mnie, na co również pokiwałem potakująco głową. - Zawodnicy gotowi, a więc zaczynamy !
Z agresywnym błyskiem w oku wlepiłem swój wzrok w dobermana. Był lepiej zbudowany ode mnie, jednak po postawie oraz nerwowym wzroku można określić go nowym w tej 'dyscyplinie'. Rzucił się na mnie z kłami na wierzchu sądząc iż to wystarczy, uniknąłem styknięcia z jego kłami, natomiast pies drapnął mnie w bok. Spojrzałem na niego morderczo, stał na środku ringu w najgorszym dla niego położeniu. Podbiegłem do niego zaciskając kły przy szyi,npo czym szybko odbiegłem. Tak minęła cała walka, aż w końcu przeciwnik padł z trudem oddychając.
- Zabij, zabij !!! - krzyczała widownia. Przeszyłem ich wszystkich zimnym spojrzeniem wychodząc z tego pomieszczenia. Skierowałem się w stronę lasu, przechodziłem obok sierocińca... W końcu trafiłem do lasu, przyspieszyłem do biegu z wściekłością. Nagle ujrzałem białą waderę, podszedłem do niej. Przeszyła mnie uważnym spojrzeniem.
- Szukam stada. - warknąłem pod nosem.
- Jestem alfą Stada Białego Kruka. Chcesz dołączyć ? - mruknęła jakby od niechcenia nadal bacznie mi się przyglądając. Pokiwałem potakująco łbem i udzieliłem jej wszystkich potrzebnych informacji po czym bez słowa odszedłem od niej. Siedziałem w samotności, a to jednak mi nie przeszkadzało. Nagle w krzakach coś się poruszyło, szybko przybrałem pozycję bojową.
< Ktosiu ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz