poniedziałek, 11 lipca 2016

Od Evelyn CD Ice - Konkurs

Otworzyłam ślepia cała spocona. Podniosłam pysk i rozejrzałam się po jaskini, było ciemno jak w tunelu a na zewnątrz nie było jaśniej. Wstałam zaspana na łapy i ruszyłam ku wyjściu ziewając głośno. Kiedy postawiłam łapę za linie otworu do jaskini wiatr się zburzył i zaczął targać mnie za kłaki. Mruknęłam zirytowana pod nosem i udając że wcale się tym wiatrem nie przejmuje. Księżyc oświetlał drogę do czasu kiedy weszłam do lasu, zrobiło się ciemnej przez korony drzew które osłaniały większość światła pochodzącego od białego satelity. Powolnym krokiem spacerowałam ścieżką nie czując żadnego zmęczenia a zamiast tego czułam się przybita i... Dziwnie, jakby dzisiejszej nocy miało się coś stać ale jak to ja olałam to. Przez to myślenie rozejrzałam się po okolicy żeby się upewnić że nikt mnie nie widzi. Upewniona westchnęłam żałośnie jakbym była ostatnią ciamajdą na świecie. Kiedy coraz bardziej oddalałam się od śpiącego stada w okół mnie zaczęło się zbierać jakaś dziwna mgła. Zorientowałam się dopiero kiedy już nawet nie widziałam mojego nosa. 
- Świetnie...- Mruknęłam rozdrażniona ruszając dalej przed siebie. Spoglądałam co chwile na niebo próbując odnaleźć na niebie księżyc żeby zorientować się która godzinna... Ale nie ! Wszystko musi mi robić na złość i ta mgła nie zniknie. Pochyliłam z powrotem pysk przed siebie i od razu tego pożałowałam. Przywaliłam głową o coś metalowego. Potrzymałam się od wydarcia się ale na pewno przeklęłam, oto się nie martwcie. Spojrzałam na to metalowe coś o co przywaliłam głową. Łatwiej teraz można było wszystko widzieć z powodu tego że mgła zaczęła popadać bardziej w okolicach łap, ale nadal była wielkim utrudnieniem. Były to metalowe bramy do najprawdopodobniej cmentarza. Spróbowałam poszukać wzrokiem więcej informacji a jedyne co znalazłam to była tabliczka wisząca obok bramy. Na niej otartym już pismem pisało " Graveyard of Fallen".
- Cmentarz upadłych?...- Pomyślałam na głos nawet nie zauważając tego. Stanęłam bliżej bramy i zaczęłam szukać jakieś klamki czy coś w tym deseń. Po nie udanym poszukiwaniu zdecydowałam się załatwić to po swojemu. Wstałam na tylne łapy a przednie oparłam na bramie. Skupiłam się żeby siłę z całego ciała przeszła do łap. Oderwałam je od bramy i z całym impetem pchnęłam łapami bramę. Wyłamałam zawiasy tym samym powodując że brama opadła z wielkim hukiem na ziemie. Mrugnęłam patrząc na wyłamaną bramę. 
- Dobra...Jeśli jakaś zombie apokalipsa nastanie plus oczywiście mutanty, to stado będzie miało przerąbane przeze mnie.- Zaśmiałam się sztucznie i przeszłam przez próg cmentarza. Moim oczom okazała się wielgaśna wieża którą otaczały na grobki. Od początku kiedy weszłam do cmentarza czułam się dziwacznie... Nie wiem jak to opisać... Śledzona a jednocześnie wiedzieć że nikt za tobą nie szedł. Teraz wszystko dobrze widziałam nad kolanami u łap i do góry. Od kolan w dół otaczała mnie gęsta mgła. 

Sierść na moich plecach się zjeżyła gdy za mną usłyszałam hukanie puchacza. Hu,hu, hu... Po jakimś czasie nie wytrzymałam. 
- Zamknij się głupi ptaku!- Wydarłam się w stronę gdzie domyślałam się że przebywa ten parszywy ptak. Nagle zamurowało mnie gdy za mymi plecami i po całym cmentarzu zaczął się dobywać z każdej strony szlochanie, najprawdopodobniej jakieś kobiety ale nie byłam pewna. Po mych plecach przebiegł dreszcz, ale po chwili niepewnie ruszyłam przed siebie. Wolałam nie zostawiać w jednym miejscu nawet na pięć sekund, powinno być wtedy lepiej. Mój wzrok latał tą i z powrotem oglądając drzewa i na gróbki. Wszystkie były otoczone takim malutkim płotkiem. Były takie w kształcie krzyża i normalne w pół owalnym kształcie. 

Stanęłam na chwile żeby rozejrzeć się za jakimiś wrogami w postaci mutantów lub ludzi. Nagle w ciemności pojawiło się żółte światło oddalone ode mnie o jakieś kilka metrów. Szybkim ruchem rozejrzałam się żeby znaleźć jakąś kryjówkę na szybko, ostatecznie wskoczyłam za jeden z większych nagrobków. Wychyliłam się lekko żeby zobaczyć gdzie pójdzie to światło, nie miałam pewności czy to duch czy człowiek. Światło odwróciło się w moją lewą i ujrzałam że to nie jest jakiś duch tylko jakiś facet koło 40-lat. Trzymał w ręku taką starą lampę oliwną, " Pewnie wyładowały się baterie w latarce i telefonie" wpadło mi przez myśl automatyczne wytłumaczenie. Nagle człowiek odwrócił się i poszedł w prawą stronę... I po chwili do mych uszu wiatr przywiał głośne krzyki mężczyzny. Odczekałam chwile po tym jak krzyki ucichły i wybiegłam z ukrycia i pobiegłam w tą samą stronę gdzie poszedł człowiek. I ujrzałam tego samego mężczyznę tylko że jego szyja została rozszarpana na trzepy i do tego... Został wypatroszony jak ryba a jego organy leżały obok niego zebrane w jedno miejsce. Potrzymałam się od wymiotowania, zobaczyłam że lampa była cała. Złapałam rączkę w zęby i oświetlając sobie drogę wybiegłam z cmentarza jak najszybciej. 
" Muszę o tym opowiedzieć alfie... I to natychmiast". 
< Ice ? :3 >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz