poniedziałek, 11 lipca 2016

Od Minerwy CD Aiden Anakone

Gdy już udało mi się wyplątać się z tego gąszczu krzaków, ujrzałam dość niecodzienny widok. Naprzeciw mnie stał jakiś czarny, nieznajomy wilk, trochę ode mnie wyższy. Wyglądał, jakby szykował się do ataku, więc niewiele myśląc, przybrałam podobną pozycję. Po chwili jednak zdałam sobie sprawę, że w ten sposób niczego nie wskóram. Trochę się rozluźniłam, ale cały czas bacznie obserwowałam nieznajomego. Wyglądał, jakby chciał mnie zamordować samym spojrzeniem.
- Te tereny nie są niczyje. Należą do...- powiedziałam dość ostrym i nieprzyjemnym głosem. Jednak wilk mi przerwał.
- Stada Białego Kruka? Wiem, jestem jego nowym członkiem. Więc zapewne ty także do niego należysz?
- Tak- odparłam i na tym temat się urwał. Staliśmy naprzeciw siebie, mierząc się wzrokiem. Chyba oboje nadal nie mieliśmy pewność co do intencji towarzysza.
- Właściwie, co robiłaś w tych krzakach?- spytał basior po chwili namysłu. Każde ze słów wymawiał powoli, uważnie mi się przy tym przyglądając. 
- Powiedzmy, że mam pewną ważną misję- powiedziałam, szykując się do odejścia.
- Misję? A cóż to za ważna misja?- spytał basior ironicznym tonem.
- Jeśli chcesz wiedzieć, to każdy ma w stadzie swoje stanowisko. Ty pewnie też. Ja jestem obrońcą i moim zadaniem jest obrona stada przed ludźmi i mutantami, a dzisiaj wpadłam na trop drugiego z tych nieszczęść.
- Czyli mutanty, jak zwykle- powiedział.
- Jak zwykle- powtórzyłam po nim i zaczęłam kręcić się w pobliżu krzaków, bo to właśnie tam zgubiłam tego stwora.
<Aiden Anakone?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz