wtorek, 12 lipca 2016

Od Archera CD Evelyn

Co ta kicia sobie myślała??? Znalazła się wielka pani. Chociaż wygrana walka z tygrysem byłaby dla mnie nie lada wyczynem... W każdym razie, pojawienie się tego cho***nego mutanta wszystko zniszczyło. Miałbym biały futrzany dywanik do jaskini, a tak będę się mierzył z obleśnym koniem. Kostren odwrócił łeb w naszą stronę i wydał z siebie dźwięk jakoś między koniem, orłem i słoniem. Bardzo nieprzyjemny. Pochyliłem przednie łapy, uniosłem ogon i warknąłem na niego głośno pokazując, że jestem gotowy do ataku. Kotka także pokazała kły. Mutantowi się to nie spodobało i zaczął grzebać kopytem w ziemi niczym szykujący się do szarży byk. I myśl ciałem się stała. Koń ruszył z kopyta, w sumie jak to koń tyle, że ten był większy i biegł prosto na nas. Szybko spojrzałem na tygryskę, która zaparła się pazurami w ziemię jakby chciała przyjąć na siebie uderzenie. Ja miałem inny plan. Odskoczyłem sprawnie na bok unikając potwora o sekundę. Zwróciłem i tym razem ja zaatakowałem, chciałem skoczyć na jego grzbiet, a potem gryźć nogi, w starciu z dużym zwierzakiem lepiej nie porywać się z motyką na słońce. Skupiłem się na celu i skoczyłem, ale w powietrzu coś we mnie uderzyło. Kątem oka dostrzegłem tą białą księżnisię. I wszystko na nic, podobnie jak ona upadłem daleko od Kostrena. Szybko jednak się podniosłem.
-Co ty wyprawiasz kicia?!- wrzasnąłem do tygrysicy.
-Jestem Evelyn ty sieroto?!- odkrzyknęła. W tym momencie zaczęliśmy wymieniać się wyzwiskami, których nie chcecie usłyszeć i kompletnie zignorowaliśmy mutanta. Ten był trochę zdezorientowany naszą kłótnią, ale nie zaniechał kolejnego ataku, tym razem w stronę Evelyn.
-Uważaj!- krzyknąłem, chociaż nie wiem czy bardziej do kotki czy do konia. Tygrysica o włos uniknęła stratowania, potwór jednak nie odpuszczał. Ruszyłem białej na ratunek, bo przecież beze mnie sobie by nie poradziła. Ta jednak warknęła i pazurami stworzyła na boku mutanta dość dużą Danę, niestety on tego nawet nie zauważył. Słysząc kroki kotka przeniosła na chwilę wzrok na mnie i to rozproszenie od razu zostało wykorzystane. Byłem jednak szybszy od Kostrena i odepchnąłem Evelyn tak, że razem z nią wpadłem do jeziora. Gdyby mogła mówić pod wodą nie obyło by się bez przekleństw. Pchnąłem ją jednak na głębszą wodę tak, że mogliśmy swobodnie pływać zdala od siebie. Koń chyba nie palił się żeby do nas dołączyć. Odczekałem jeszcze chwilę, moje płuca jednak nie mogły już dłużej wytrzymać więc wypłynąłem na powierzchnię. Po mnie wynurzyła się biała tygrysica. Spojrzeliśmy na siebie z rządzą mordu.
< Evelyn? I co przeszkadzasz? XD >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz