niedziela, 10 lipca 2016

Od Sophie CD Duncan

-Każdy ma inny gust. - Odparłam przyglądając się miejscu. - Ja raczej też nie za bardzo lubię takie kolorowe miejsca, ale te czymś przyciąga. - Westchnęłam i wskoczyłam w kwiaty.
-Ta... - Mruknął tylko basior i usiadł. Przymrużyłam oczy i na moim pysku pokazał się grymas. Jaki on kapryśny! Po cichu zaczęłam iść przez konwalie i lwie paszcze, a po chwili w idealnym momencie skoczyłam w stronę wilka wołając:
-Berek! - Dotknęłam łapą jego barka i skoczyłam w krzaki. Przez chwilę czarny basior się wahał i już myślałam, że nie będzie mnie gonić jednak zaczął biec w moją stronę.
Wiedziałam jednak, że robi to z lekkim przymusem.
Zaczęłam biec żwawo przed siebie skacząc raz po raz, żeby przeskakiwać przez krzaki z jagodami. Nagle wpadłam do altanki i nie wiedząc gdzie uciec złapał mnie Duncan.
-Było fajnie, prawda? - Powiedziałam i ze śmiechem zaczęłam się turlać.
-Może... - Mruknął cicho.
-Nie bądź taki. - Odburknęłam i skoczyłam na cztery łapy patrząc w jego oczy.
-Ja nie jestem takim kimś, który widzi wszędzie tęczę. - Odpowiedział basior.
-A uważasz, że ja taka jestem? - Westchnęłam obrażona i spojrzałam na swoje łapy.
-Na taką mi właśnie wyglądasz. - Przyznał nie pewnie.
-Mam inny dzień, wiesz?! Znasz może takie powiedzenie; nie oceniaj książki po okładce? - Spytałam i zdenerwowana skierowałam się ku wyjściu z altanki.
<Duncan? <3>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz